30 marca 2013

* Newsy III *

Jak widać, zmieniłam szablon bloga :) Poprzedni był już dosyć długo, a poza tym zaczął wydawać mi się nieco przytłaczający, za ciemny, ponury. Uwielbiam połączenie czerni i fioletu, ale skoro przyszła wiosna [... przynajmniej kalendarzowa :D], czas na coś jaśniejszego :) Mam nadzieję, że i Wam się podoba.

Drugim powodem dla którego odświeżyłam szatę graficzną była poniekąd ankieta. Najpierw powiem, skąd pomysł na taką sondę. Otóż jedna osoba zapytała mi się, dlaczego nie zamieściłam tutaj, na blogu, kawowego portretu Bilbo Bagginsa. Dało mi to do myślenia, że może niektórzy czytelnicy sądzą, że ten blog jest miejscem, gdzie nie tylko dodaję tutoriale, ale również nowe prace na bieżąco... To prawda, że wrzucam czasem skany rysunków w wersji krok po kroku, ale to zawsze są stare portrety, sprzed co najmniej paru miesięcy, nigdy najnowsze. Pomyślałam, że może niektórzy z czytelników utożsamili moją stronę internetową i bloga ze sobą ze względu na bardzo podobny wygląd [poprzez kliknięcie zakładki "Moje rysunki" opuszcza się bloga i trafia się na www.ilojleen.bulwaria.info]? Stąd kolejna przyczyna zmiany szaty graficznej.
Tak czy siak, tamten komentarz sprawił, że postanowiłam dowiedzieć się, czy prawdziwe jest przypuszczenie, że część osób oczekuje na nowe rysunki na blogu. Wynik sondy potwierdził te obawy: są tacy, którzy obserwują moją twórczość na fanpage'u, dA lub stronie, ale aż połowa czytelników tylko tutaj wypatruje nowych prac :(
Proszę mi wybaczyć Caps Locka, w dodatku wytłuszczonego, ale chcę, żeby zostało to zauważone:

NA TYM BLOGU NIE ZAMIESZCZAM NAJNOWSZYCH PRAC, TYLKO I WYŁĄCZNIE TUTORIALE I PORADY.

Moje prace można na bieżąco śledzić na:
  • Ilojleen - galeria twórczości [tutaj zamieszczam absolutnie wszystkie prace, czasem też WIPy. Można zapisać się do subskrypcji, żeby dostawać maile z powiadomieniem - tylko uwaga - trzeba sprawdzić, czy mail aktywujący nie trafił do spamu!]
  • IlojleenArt Facebook fanpage [tutaj dodaję wszystkie moje prace, a także WIPy, ale dzięki "uprzejmości" i chciwości Facebooka,  nowe posty i zdjęcia docierają tylko do 10% obserwatorów... Za dotarcie do większej liczby odbiorców trzeba zapłacić]
  • DeviantART - [tutaj trafia 99% mojej twórczości, ale na dA bardzo rzadko dodaję WIPy] 

Kilka osób odpowiedziało, że w ogóle nie śledzi moich prac na bieżąco. Trochę szkoda, że niektórzy chcą tylko nowe tutoriale, których napisanie zajmuje mi wiele czasu, a sami nie mogą poświęcić minuty raz na 2 tygodnie na sprawdzenie którejś z powyższych stron... A może moje rysunki się im nie podobają, kto wie! Tylko w takim razie po co im moje porady? ;)
Miło mi jednak, że znaczna większość interesuje się moją twórczością - to bardzo podbudowujące i motywujące :)

Jeszcze jedną zmianą będzie dodawanie tutoriali w formie obrazów jpg, tak jak to zrobiłam w przypadku Jak narysować nos. Dlaczego? By utrudnić "złodziejom" kopiowanie treści tego bloga. Niestety, ostatnio nasiliły się kradzieże moich tutoriali i porad. Staram się, jak mogę, by pomóc innym rysownikom, ale jak widać, niektórzy nie mają szacunku dla mojej pracy. Ctrl + C, Ctrl + V i gotowe, na swoim blogu mają super notkę o rysowaniu.
Są też tacy, którzy posunęli się do kradzieży mojej biografii lub kreowania mojego życia [nie mam rodzeństwa]. Nie podaję tutaj bezpośrednich linków, tylko screeny, bo moją intencją nie jest wywoływanie publicznego linczu, ale chcę, żeby było wiadomo, że w Internecie wcale nie jest ciężko znaleźć plagiatorów i że będę z nimi walczyć. O kradzieży rysunków nie wspominając, to już notoryczna sytuacja. 

Żeby zakończyć swoją wypowiedź na bardziej pozytywnej nucie - nowy post o rysowaniu falowanych włosów będzie gotowy za parę dni, rozpoczęłam także rysowanie portretu do tutorialu o ustach :)

Chciałabym również złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie rodzinnym, smacznej święconki, mokrego Śmigusa-dyngusa, odpoczynku, spokoju, optymizmu i wszelkiego szczęścia! 

Pozdrawiam!
Dominika


17 marca 2013

Co zrobić, kiedy rysunek/malunek nie wyjdzie lub zniszczy się?

Na pewno pech w postaci niepożądanego zniszczenia czy uszkodzenia rysunku przytrafił się każdemu z nas. Złość z tego powodu pewnie nie znała granic, a pracy groziło potarganie, a nawet wyrzucenie do kosza i być może często do tego dochodziło. Nikt chyba nie potrafi wówczas całkowicie zniwelować uczucia smutku i wściekłości, ale mam cichą nadzieję, że może niniejszym postem uda mi się choć trochę pocieszyć rozżalonych portrecistów [bo portretowania głównie - ale nie wyłącznie - tyczą się te porady] i pokazać, że nawet, jeśli coś nie wyszło, nie wszystko jest stracone i pewne rzeczy choćby częściowo da się naprawić :)

Pomięty rysunek

Czasami, nawet rysownikom najostrożniej obchodzącymi się z rysunkami, może się przytrafić pomięcie pracy. Niestety nie ma na to magicznej rady, która przywróci kartkę papieru do nienagannej formy. Mniejsze, delikatniejsze zagięcia można spróbować wyprasować. Żeby kartka jeszcze bardziej się nie pomięła, warto na deskę do prasowania najpierw położyć książkę w twardej oprawie, potem rysunek, czystą kartkę i dopiero na niskiej temperaturze wyprasować żelazkiem pracę.

Plama

To chyba najbardziej uporczywa i trudna do usunięcia rzecz. Co można zrobić w tym wypadku? Jeśli plama to:

a) akwarela - można spróbować wywabić taką plamę poprzez... "rozmoczenie" jej. W końcu akwarela to "farba wodna". Można ostrożnie spłukać kartkę papieru akwarelowego pod strumieniem wody lub namoczonym patyczkiem higienicznym, watą, pędzlem spróbować zetrzeć pigment akwareli. Alternatywą jest też pójście w bardziej "artystyczną" i szaloną stronę i dodanie wielu podobnych plam, rozmieszczonych na kartce bez ładu i składu ;)

b) kawa, herbata - kawę również można rozmoczyć. Wilgotną chusteczką lub płatkiem higienicznym można delikatnie dotykać powstałe z napoju plamy - powinny zblednąć. Polecam też to samo rozwiązanie, co w przypadku akwareli - rozbryzganie kolejnych plam :)

c) plama z tłuszczu - w tym przypadku nie zalecam dodania kolejnych plam :D Jedynie w niewielkim stopniu można podratować rysunek, zasypując potłuszczone miejsce talkiem i umieszczając kartkę pomiędzy kawałkami bibułki, a następnie prasując to miejsce letnim żelazkiem. Plama będzie mniej wyraźna, ale zostanie...


Nieudany fragment pracy 

Część zaproponowanych przeze mnie poniżej rozwiązań łączy się ze sobą i można tworzyć wiele różnych kombinacji :)


a) papier podniszczony mazaniem gumką - cóż, nie powinno się wielokrotnie i intensywnie pocierać papieru gumką, bo zniszczonej powierzchni papieru nie da się naprawić :( Cieniowanie w takim miejscu wychodzi beznadziejne! Częściowym ratunkiem może być użycie do cieniowania twardszych ołówków. Te o bardziej miękkim graficie mogą jeszcze bardziej uszkodzić papier i dodatkowo przyczynić się do powstania niejednolitych cieni o mocniejszym odcieniu, niż byśmy sobie tego życzyli.

b) czarna/ciemna kropka - to się zdarza. Z cienkopisu, długopisu, ołówka, czegokolwiek. Moja rada? Zamalować ją żelopisem, a następnie "przybrudzić" brudną od grafitu końcówką wiszera.

c) zaklejenie nieudanego/zniszczonego fragmentu nowym - kiedy jakiś fragment pracy uznamy z jakiegokolwiek powodu za felerny lub zniszczony, nie należy od razu skreślać całej pracy. W 2011 roku, gdy rysowałam swój pierwszy portret z wyobraźni - dziewczynę o hiszpańskiej urodzie, którą nazwałam Carmen - umyśliłam sobie, by różę w jej włosach wykonać czerwoną kredką, co podkreśliłoby jej kobiecość i gorący charakterek ;) Niestety, tego dnia kredki mnie nie słuchały. Róża wyszła mało realistycznie... Dlatego też na nowo zrobiłam szkic róży tych samych wymiarów, pocieniowałam i wkleiłam na portret. Voila! Czy teraz nie wygląda lepiej? :)



d) wykadrowanie pracy - czasami zniszczona/nieudana powierzchnia kartki jest zbyt obszerna. Co proponuję w takim wypadku? Kadrowanie! Ucięcie kartki w sposób, który uratuje tę udaną, satysfakcjonującą nas część. Proszę spojrzeć na portret Jareda Leto, który kiedyś wykonałam: to tylko połowa twarzy, ale wyobraźmy sobie, że planowałam narysować całość, jednak lewa strona portretu mi się nie udała i przecięłam kartkę pośrodku. Chyba nikt nie powie, że lepszym rozwiązaniem jest wyrzucenie rysunku? :) A kadrować można na wiele sposobów! Można ucinać w pionie, poziomie, można wyciąć tylko fragment kartki - np. same oczy.

e) kolaż - wyciętą, udaną część pracy - jeśli nie chce się jej zachować jako osobnego rysunku - można wkleić też do całkiem innego portretu :) Może to wyglądać całkiem zabawnie i nadać rysunkowi humorystyczny akcent, kiedy pełne, kobiece usta wklei się mężczyźnie ;) Innym rozwiązaniem jest doklejenie tej części do zdjęcia/wydruku, z którego się rysowało [jeśli jest tych samych wymiarów, co rysunek] lub całkiem odwrotnie - zaklejenie wyciętym z kolorowego magazynu lub wydruku oryginalnego rysunku.

f) fragmentaryczny rysunek - opcją może być też wycięcie wszystkich udanych części rysunku i naklejenie ich na inną kartkę papieru [z bloku rysunkowego lub kolorowego] w dowolnej kolejności. Nigdy tak nie zrobiłam, ale przygotowałam "wizualizację" tej koncepcji:



g) zamalowanie tuszem / zaklejenie kolorowym papierem - nie wyszły ciemne włosy albo ciemne ubranie? Można spróbować zamalować je na gładko czarnym tuszem lub akwarelą. Nie będzie to wyglądało realistycznie, ale doda pracy nieco przewrotnego, popartowego klimatu :) To samo tyczy się zaklejenia kolorowym papierem.


A czasem niestety nic nie da się zrobić i jedynym wyjściem jest Photoshop...

Dwukrotnie zdarzyło mi się nieodwracalnie zepsuć pracę. Pierwszy raz miało to miejsce w 2007 roku, przy portrecie Jareda Leto. Rysunek był już niemalże ukończony, wystarczyły drobne poprawki i mogłam go skanować, skan wrzucić do Internetu, a oryginał włożyć do koszulki do segregatora. Jednak wcześniej bez zastanowienia włożyłam portret do teczki, w której przechowuję niedokończone prace. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po ponownym jej otwarciu zauważyłam, że na narysowanym policzku Jareda była rozgnieciona muszka owocówka... Wzięłam igłę, zeskrobałam robaczka, do którego pałałam wóczas ogromną nienawiścią i odkryłam, ze zostawił po sobie plamę ze swoich... wnętrzności. Wiedziałam, że już nic nie uda mi się zrobić. Dlatego też posłużyłam się jedynym pozostałym rozwiązaniem, czyli poprawieniem skanu w Photoshopie, które polegało na zatuszowaniu plamy po muszce. Dwa kliknięcia i było poprawione [choć nie idealnie, wtedy słabo umiałam obsługiwać się tym programem :D].

Drugi wypadek miał miejsce przy malowaniu akwarelami potrójnego portretu Sully'ego Erny. Nie tylko poplamiłam kartkę w dolnym rogu, ale również narysowałam cienkopisem za długą linię. Zatuszowałam to w programie.
Nie zachęcam bynajmniej do poprawiania w programach graficznych wszystkiego, co się da! Jednak wiem, że szkoda nie wystawiać pracy w Internecie z powodu malutkich mankamentów. To tak, jak usuwanie pyłków ze skanu ;)






1 marca 2013

Akwarelowe triki, czyli połączenie akwareli z solą, alkoholem...

Niektórzy uważają, że do stworzenia akwarelowego malunku wystarczy tylko woda, pędzel oraz akwarele, ewentualnie ołówek do wykonania szkicu. Jednak po co się ograniczać? Po co trzymać się sztywnych zasad, zamiast wypróbować czegoś nowego, co może nie tylko dać frajdę, ale i sprawić, że obrazek będzie wyglądał zupełnie inaczej? Bądźmy szczerzy: nie wszystko da się zrobić samą akwarelą i pędzlem :)
Poniżej zebrałam triki, o którym czytałam, bądź na które sama wpadłam, a dzięki którym będziecie mogli uzyskać interesujące efekty :)

 AKWARELA I SÓL

Połączenie soli i akwareli daje piękny, niecodzienny efekt. Drobinki soli odpychają od siebie pigment farby, tworząc dekoracyjne wzorki, przypominające szron na oknach zimą. Jak je zrobić?
Przyznam, że nie jest superłatwo osiągnąć ten efekt. Sekretem jest idealne połączenie odpowiedniej ilości wody, akwareli oraz soli i dodanie jej we właściwym momencie, a zrobić to raz się udaje, a raz nie. Myślę, że to może być również kwestia jakości akwarelek - nie dam sobie ręki uciąć, ale wydaje mi się, że używając farb dobrej firmy osiągnęłabym ten efekt częściej, niż przy pomocy moich tanich akwarel.
Przejdźmy do rzeczy: by uzyskać takie wzorki, najpierw namoczyłam czystym pędzlem kartkę papieru. Wody nie może być za mało, ani za dużo - kartka powinna być w miarę wilgotna, ale nie mokra. Następnie innym pędzlem nałożyłam jednolitą w kolorze, dobrze rozrobioną na palecie farbę. To technika mokre na mokre [zobacz: Jak malować akwarelami], aczkolwiek można ją pominąć i od razu nałożyć akwarelę. Odczekałam kilka, kilkanaście sekund i posypałam malunek solą. Tutaj sprawdza się zasadza "im mniej, tym więcej" - wystarczy niewiele drobinek. Kiedy akwarela wyschła, natychmiast pozbyłam się soli [dla niecierpliwych: można obrazek podsuszyć suszarką do włosów], delikatnie pocierając palcem/suchym pędzelkiem obszary, na które upuściłam sól. Koniec! :)
______________________________________________________________________________
   
AKWARELA I WODA

Podobny efekt do soli, a znacznie łatwiejszy do osiągnięcia, daje użycie wody. Najzwyklejszej - akwareli nie robi różnicy, czy będzie to mineralna, kranówa czy przegotowana ;) Wystarczy pokropić wodą mokrą jeszcze farbę. Można zrobić to strzepując wilgotne palce nad kartką, można też namoczyć pędzel i uderzać w jego włosie. Jednak nie mamy wówczas wpływu na to, gdzie pojawią się plamy. By pojawiły się one dokładnie tam, gdzie chcemy, można posłużyć się pipetą lub poprzez ściskanie włosia dosyć namoczonego pędzla.

______________________________________________________________________________

AKWARELA I WÓDKA

Kolejnym artykułem spożywczym, który można wykorzystać przy malowaniu akwarelą, jest... wódka! Potrafi ona odepchnąć pigment akwareli od miejsca, w którym została nałożona. Użyć do tego można patyczka higienicznego lub pędzla, można zastosować również tę samą technikę, co w przypadku wody - strzepywanie palców, pędzla, kropienie pipetą. Jeśli wzorki mają być mniej intensywne, wódkę można rozcieńczyć wodą.

P.S. Zygzaki na obrazku pomocniczym i wideo nie są bynajmniej rezultatem spożycia przeze mnie wódki przed malowaniem, nic nie piłam :D



 ______________________________________________________________________________


 AKWARELA I ZMYWACZ DO PAZNOKCI

Teraz czas zaglądnąć do łazienki ;) Zmywacz do paznokci... to dobry i na pewno tańszy [niektórzy dodadzą, że zdecydowanie mniej marnotrawny ;)] substytut wódki, którym da się uzyskać zbliżony efekt. Dlaczego nie identyczny? Ponieważ zmywacz nie ma tak wysokiego stężenia alkoholu, co wódka, i nie "odepchnie" pigmentu akwareli tak skutecznie.

______________________________________________________________________________

 AKWARELA I GĄBKA

Jedną z rzeczy znajdujących się w łazience, dzięki którym można osiągnąć ciekawe efekty, jest gąbka. Tym razem nie chodzi już o reakcje chemiczne, a jej teksturę. Na jej część lub całość można nałożyć pędzlem farbę i szybko - zanim akwarela wchłonie się w gąbkę - odbić ją niczym stempel na papierze.





______________________________________________________________________________

AKWARELA I SZCZOTECZKA DO ZĘBÓW

Można też użyć szczoteczki do zębów :) Warto jednak sięgnąć po stary egzemplarz. Radzi się, by szczoteczki zmieniać co 3 miesiące, więc myślę, że nie będzie problemu ze zdobyciem jednej do celów artystycznych :) Myślę, że przynajmniej część z Was bawiła się szczoteczkami do zębów w przedszkolu lub w podstawówce na zajęciach plastycznych, nakładając nań farbę i uderzając we włosie, by na tworzącym się właśnie dziele pojawiły się plamy i kropki z rozbryzgu :)) To samo można zrobić z akwarelą. Można także wykorzystać szczoteczkę jako pędzel i namalować nią np. trawę :)

______________________________________________________________________________

AKWARELA I PROSZEK DO PRANIA

Ostatnią rzecz, na którą natrafiłam w łazience, a którą uznałam za wartą wypróbowania, był proszek do prania. Na mokrą akwarelę posypałam odrobinę proszku. Podobnie jak w przypadku alkoholu, momentalnie zaczął odpychać od siebie pigment.



______________________________________________________________________________

AKWARELA I PAPIER ŚCIERNY
 
Powrócę jeszcze do gąbki. Za jej pomocą nie uzyskamy wyłącznie małych plamek i kropek, może się też zdarzyć, że pojawią się nieco większe, połączone ze sobą nieregularne plamy. Aby uzyskać "drobny mak", sięgnęłam po gruboziarnisty papier ścierny i pomalowałam jego powierzchnię, a następnie odbiłam na kartce papieru akwarelowego. Uwaga! Lepiej nałożyć mniej farby, delikatnie aplikując ją pędzlem, niż przesadzić, sprawiając, by akwarela ściekała z papieru.

 ______________________________________________________________________________

AKWARELA I IGLIWIE/LIŚCIE

OK, przyznam bez bicia, że tutaj "trik" mi nie wyszedł ze względu na zbyt drobne i leciutkie igliwie ;) Jednak gwarantuję, że położenie na mokrej akwareli liści, łodyg, igliwia może dać ciekawe efekty. Warto eksperymentować z różnymi rodzajami liści.

______________________________________________________________________________

AKWARELA I PAPIER

Zanim akwarela wyschnie, można potraktować ją papierem - chusteczką higieniczną, gazetą, papierem pakownym - poprzez dociskanie go do wilgotnej powierzchni. Opcji jest wiele, różnorodność tekstur i chłonności daje odmienne efekty.



Kilka innych technik możecie podejrzeć tutaj: Textures in Ink and Watercolor :) Miłego malowania i eksperymentowania [tylko proszę nie sięgać po niebezpieczne środki chemiczne! ^^'].

Inne posty związane z malowaniem akwarelami:

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...